oknoU pewnej mieszkanki Północnej Karoliny kilka razy w ostatnim czasie wybuchał pożar na podwórku. Twierdzi ona, że odpowiedzialny za pożary jest jej sąsiad, a w zasadzie jego energooszczędne okna. Można by pomyśleć, że historia dotyczy zbyt gorliwej pani, która nie lubi swojego sąsiada, gdyby nie fakt, że podobne sytuacje zgłaszają także inne osoby.

Na problem okien zwrócili uwagę śledczy, którzy wracali po kolejnym pożarze na opisywane podwórko. Straż pożarna w raporcie napisała, że odbicie światła od energooszczędnych okien było tak intensywne, że parzyło umieszczoną w jego strumieniu rękę po 30 sekundach.

Pożar wybuchał w tamtym miejscu 4 razy w ciągu jednego tygodnia. Tamtejszy nadzór budowlany przygląda się sprawie.